w poszukiwaniu śniegu



Broniłam się przed tymi górami tyle czasu. Nie lubię zimy, grubych i ciepłych ubrań, rękawiczek i odśnieżania samochodu. Spontaniczny wyjazd na kilka dni sprawił, że zakochałam się w tym śniegu po kolana, w selfie z czerwonym zmarzniętym nosem i tandetnych chińskich pamiątkach z gór. Tu nawet najgorsza kawa smakuje wyśmienicie.
Zaśnieżone góry malują same magiczne kadry, nie trzeba być żadnym wielkim specjalistą, żeby wyczarować klimatyczne fotografie.
Pyszne góralskie jedzenie, wszechobecne oscypki, zdobywanie szczytów, jazda na nartach i snowboardzie i malownicze krajobrazy ... aż chciałoby się tam wrócić.
A może by tak znów jakiś nieplanowany spontaniczny wyjazd?
P.S. W zimowych klimatach, gdzie liczy się chwila, bo dłonie szybko marzną, towarzyszył mi 
Olympus Pen E-PL8

























































Photobucket